12. None shall pass (jako nawiązanie do poprzednika).

Chciałem napisać o ewolucji myślenia, ale nie udało mi się zdecydować, czy kierunek jest dobry czy zły. Znalazłem argumenty za jednym i za drugim, po czym odkryłem, że to nie ma sensu. Gdzieś tam niżej jest jakaś wzmianka o wolności słowa i idącymi za tym konsekwencjami. Naprowadziło mnie to na inny pomysł. Może właśnie w momencie, gdy wszyscy krzyczą głośno i radykalizują przekaz, to ludzie chcą spokoju? Może się to objawiać radością z tego, że zdarzają się momenty ciszy politycznej. Może. Może balans, pozostawanie w środku, tłumaczenie tego potrzebą spokoju, zmęczenie? Może świat się rzeczywiście skończył i tak naprawdę nikt już nie żyje (to akurat by mnie nie zdziwiło). Tak przynajmniej to wygląda. Coraz więcej pasjonatów musiało zamienić góry na biurka, biurka na skutery itd. Piotruś Pan miał rację nie chcąc wydorośleć. Z drugiej strony satysfakcja zrobienia swoich i tylko swoich rzeczy samemu jest niezastąpiona. I tak w kółko. Bądź pracoholikiem albo bezrobotnym (chociaż podobno zmieniają się oczekiwania młodych od pracy, wspominają o samorealizacji). Jedno i drugie (i trzecie) jest bzdurą. Taki luz. Numer 12: „Dialektyka polega na tym, że nauka Marksa, obliczona na kraj przodujący, zwyciężyła w najbardziej zacofanym.”